poniedziałek, 6 stycznia 2014

2014

Nie da się ukryć, że przez ostatni rok traktowałam bloga po macoszemu. Bardzo chciałabym się z tego wytłumaczyć, ale niestety chyba nie potrafię. Straciłam wenę, straciłam serce, straciłam również motywację. Do tego działo się dużo i siłą rzeczy blog zszedł na dalszy plan. Przykro mi to stwierdzić, ale nawet mi go nie brakowało. Nie miałam pomysłów, przestałam widzieć w tym jakikolwiek sens i zwyczajnie mi się odechciało. Ale ostatnio coraz bardziej tęsknię za pisaniem. Tyle że nie takim jak do tej pory. Nie chcę szufladkować tego bloga, nie chcę się ograniczać do tylko jednego tematu, choć może tak byłoby lepiej, z różnych względów. Nie będę ukrywać, że pisanie o muzyce nie jara mnie już tak jak kiedyś, za to jest parę innych spraw, które chętnie bym poruszyła. Muzyka nie zniknie jednak całkowicie z tego bloga - byłoby to chyba niemożliwe, biorąc pod uwagę jak dużą rolę odgrywa w moim życiu. Po prostu nie będzie jej tyle, co do tej pory, plus pojawią się inne tematy. To wiem na pewno.

Tym razem nie będę zapowiadać żadnych zmian. Sama jeszcze nie wiem, jak to wszystko ma wyglądać - czy zmienić nazwę i adres, czy może pozostać przy starej. Czy zrobić jakieś konkretne cykle, czy po prostu pisać "jak leci". Postanowiłam podejść do tego powoli i spokojnie, poobserwować jak rozwinie się sytuacja, czy będzie w ogóle potrzeba jakichkolwiek zmian. I nie obiecuję, że będę pisać co dwa dni. Będą zdarzać się miesięczne przerwy między wpisami, tego jestem pewna, mam jednak nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku wyjdzie ich bardzo mało :)

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy chłonęłam ogromne ilości przeróżnych internetowych treści. Wkręciłam się w temat dość mocno, przeczytałam pewnie jakieś setki tekstów, zebrałam od cholery inspiracji i pomysłów, wyciągnęłam wnioski, podpatrzyłam to i owo i mam dużą nadzieję, że to wszystko teraz zaowocuje. Czas pokaże.

A żeby nie było, że przychodzę z pustymi rękami i próbuję Was omamić, roztaczając wizje pięknej przyszłości - oto specjalnie dla Was moje autorskie muzyczne podsumowanie ubiegłego roku. 96 utworów zebranych na jednej spotifajowej playliście. Chyba lepsze rozwiązanie niż YouTube, z którego kawałki lubią sobie często gęsto znikać, a już na pewno lepsze od średniowiecznego wypisywania utworów jeden pod drugim, z linkiem do każdego... Śmiem ponadto twierdzić, iż jest to najbardziej zróżnicowane zestawienie jakie w życiu zrobiłam. Wyjątkowo dużo tu popu, którego zwykle było u mnie nie za wiele, dużo też elektroniki wszelakiej, ale spoko, nie zabrakło też klasyków, jakichś rokendroli no i rzecz jasna rapsów. Łapcie i smacznego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz